sobota, 5 kwietnia 2014

Taki tam sobotni, wieczorny pościk...

Nareszcie wieczór. Nie mogłam sie doczekać tego momentu kiedy usiądę i powiem uff- i po robocie. W sobotę zawsze sprzątam dom, a w szczególności swój pokój, który po tygodniu wygląda jak po wojnie m.in książki leżą po całym pokoju i ubrania tak samo. W moim pokoju mam też świnkę morską więc co sobotę muszę u niej sprzątnąć. Dzisiaj nic takiego ciekawego się nie wydarzyło. Rano pojechałam do miasta, chciałam kupić sobie jakiś nowy ciuszek teraz podobno wchodzi moda z lat 50.,60.,70. czyli retro, ale w sklepach nic fajnego nie było więc do domu przyjechałam trochę zła, ale co tam? Kupi się innym razem. Gdy przyjechałam zjadłam śniadanie i zaczęłam sprzątać dom. Jak ogarnęłam dom zadzwoniłam do koleżanki spytać czy nie chce się przejechać rowerami. Nie minęło nawet 15 minut , a my już miałyśmy odpały na rowerach - to był jedyny plus dzisiejszego dnia - nasza głupawka. Jak przyjechałam zaczęłam robić lekcje, a jak skończyłam to nadszedł wieczór i tak mnie więcej wyglądał mój dzień :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz